Sto maratonów w sto dni


Mój sport rozpoczął się od chęci ukończenia 100 Ironmans 100 dni. 
Wszystko co do tej pory robię w sporcie jest ukierunkowane właśnie ku temu. 
Jednym z etapów, był trening, wyzwanie i piękne wydarzenie sportowe
"100 marathons in 100 days''


Wstawałem o 6:30 do pracy, pracowałem na szklarni i wracałem po 17:00 do domu. Kawa z Żoną, chwila razem. 
O 18:30 zakładałem buty i wychodziłem. Deszcz, mróz, śnieg, wichura. Nie ważne. Każdego dnia mój zegarek musiał zarejestrować 42,2km biegu. 
Tak przez sto kolejnych dni. 
Samo wyzwanie nie było trudne fizycznie, wskazuje na to chociażby fakt, że 98 dnia udało mi się ustanowić najlepszy wtedy życiowy czas w maratonie, który skończyłem poniżej 3 godzin. 

Wyzwanie było natomiast potwornie trudne mentalnie. Na szczęście wspaniała grupa POLACY BIEGAJĄ W NL ( która liczy już ponad półtora tysiąca członków), jak i Holenderscy biegacze wspierali mnie podczas kolejnych dni zmagań. Biegacze przyjeżdżali z każdego zakątka Holandii i sprawiali, że każdego dnia wychodziłem na dwór przebiec swój maraton. 

Bardzo wiele osób ukończyło wtedy u mojego boku swój pierwszy maraton, co był dla mnie największą nagrodą.